Ceny komputerów rosną - dlaczego warto wcześniej planować zakupy sprzętu?
26-08-2026, 01:01

Rynek komputerów PC ponownie znalazł się w okresie dużych zmian. Po kilku latach, w których odkładanie zakupu często oznaczało możliwość skorzystania z późniejszej promocji lub spadku ceny starszego modelu, w 2026 roku taka strategia stała się znacznie bardziej ryzykowna.
Nie chodzi przy tym o pojedynczą podwyżkę konkretnego producenta. Źródła obecnej presji cenowej znajdują się znacznie głębiej w łańcuchu dostaw - przede wszystkim na rynku pamięci DRAM i NAND, wykorzystywanych w pamięci RAM oraz dyskach SSD. Rosnące koszty tych komponentów coraz wyraźniej wpływają na ceny nowych notebooków, komputerów stacjonarnych i stacji roboczych.
Jednym z najważniejszych powodów jest jednocześnie technologia napędzająca obecnie całą branżę IT - sztuczna inteligencja.
Od nadpodaży do rosnących cen
Jeszcze w 2023 roku problemem rynku PC była przede wszystkim nadpodaż sprzętu po pandemicznym boomie zakupowym. Według Gartnera globalne dostawy komputerów wyniosły wtedy około 241,8 mln sztuk, czyli o 14,8 proc. mniej niż rok wcześniej.
W 2024 roku rynek zaczął się stabilizować. Dostawy wzrosły nieznacznie do około 245,4 mln sztuk, natomiast wyraźniejsze odbicie nastąpiło w 2025 roku. Gartner odnotował wtedy ponad 270 mln dostarczonych komputerów i wzrost o 9,1 proc.
Do poprawy sytuacji przyczyniła się między innymi wymiana firmowych flot związana z migracją do Windows 11. Pod koniec 2025 roku producenci i dystrybutorzy zaczęli jednak coraz mocniej przygotowywać się na kolejny problem - rosnące ceny i ograniczoną dostępność pamięci.

Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł jeszcze 4-procentowy wzrost dostaw PC, ale Gartner zwrócił uwagę, że wynik był częściowo efektem przyspieszonych zakupów i gromadzenia zapasów przed spodziewanymi podwyżkami.
W drugim kwartale sytuacja zaczęła wyglądać inaczej. Omdia odnotowała spadek światowych dostaw komputerów o 3,6 proc. rok do roku, a w porównywalnych liniach produktowych największych producentów ceny wzrosły w ciągu roku o około 20-40 proc.
IDC przewiduje obecnie, że w całym 2026 roku liczba dostarczonych komputerów spadnie o około 11,3 proc., podczas gdy średnia cena sprzedaży urządzenia może wzrosnąć o około 18 proc.
Rynek zmierza więc w nietypowym kierunku - komputerów sprzedaje się mniej, ale przeciętne urządzenie staje się droższe.
AI potrzebuje ogromnych ilości pamięci
Najważniejsza przyczyna obecnej sytuacji nie znajduje się bezpośrednio na rynku laptopów.
Centra danych przygotowywane do obsługi systemów AI wykorzystują ogromne ilości pamięci HBM, serwerowego DDR5 oraz szybkich pamięci masowych. Dla producentów takich jak Samsung, SK hynix czy Micron jest to bardzo atrakcyjny segment rynku - wysoki popyt idzie w parze z większą rentownością produktów przeznaczonych dla infrastruktury serwerowej.

W rezultacie część dostępnych mocy produkcyjnych jest kierowana właśnie w stronę HBM i pamięci dla centrów danych. Ma to bezpośredni wpływ na podaż komponentów trafiających do komputerów osobistych.
TrendForce prognozował dla pierwszego kwartału 2026 roku wzrost kontraktowych cen klasycznego DRAM o 90-95 proc. względem poprzedniego kwartału, natomiast w przypadku PC DRAM wzrost miał przekroczyć 100 proc. Ceny NAND Flash, stanowiącego podstawę współczesnych SSD, miały zwiększyć się o 55-60 proc.
W drugim kwartale TrendForce przewidywał dalsze wzrosty - 58-63 proc. dla DRAM oraz 70-75 proc. dla NAND.
Nie oznacza to oczywiście, że gotowy notebook powinien nagle kosztować dwa razy więcej. RAM i SSD stanowią tylko część kosztu kompletnego urządzenia. Jeżeli jednak ceny podstawowych komponentów przez kolejne miesiące rosną, producent musi w końcu zareagować.
Może podnieść cenę gotowego komputera, ograniczyć ilość pamięci w podstawowych konfiguracjach, zastosować mniejszy SSD albo wycofać najmniej rentowne warianty.
Dostępność staje się równie ważna jak cena
Rosnące koszty są tylko jednym elementem problemu. Coraz większe znaczenie ma także dostępność konkretnych konfiguracji, szczególnie przy większych zamówieniach dla przedsiębiorstw i instytucji.
Dla osoby kupującej pojedynczy notebook brak jednego modelu często oznacza możliwość wyboru podobnej konfiguracji. Przy zamówieniu kilkudziesięciu lub kilkuset urządzeń sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Firmy zazwyczaj oczekują jednolitego sprzętu - tych samych procesorów, pamięci, dysków, sterowników, stacji dokujących i warunków gwarancyjnych. Ułatwia to wdrożenie, przygotowanie obrazu systemu, późniejsze zarządzanie flotą oraz serwisowanie.
Jeżeli część zamówienia trzeba nagle zastąpić innym modelem, pozornie niewielka różnica sprzętowa może oznaczać dodatkową pracę dla całego działu IT. TrendForce zwracał już uwagę, że niedobory PC DRAM odczuwają nawet najwięksi producenci komputerów mający wcześniej ustalone przydziały pamięci.
18 procent różnicy w jednym zamówieniu
Skalę zmian najlepiej pokazują sytuacje, z którymi spotykamy się podczas obsługi bieżących zamówień.
W sezonie letnim jeden z naszych klientów planował zakup dużej liczby komputerów. Z powodu urlopów oraz konieczności przeprowadzenia dodatkowych konsultacji wewnętrznych decyzja została odłożona.
Uprzedzaliśmy, że ceny komponentów szybko się zmieniają i kolejna wycena może być wyższa.
Klient poczekał.
Cena wzrosła o 18 proc.
Po kolejnych dwóch tygodniach nowy poziom cenowy został zaakceptowany. Wtedy pojawił się jednak drugi problem - dostępność komponentów. Nie ma obecnie pewności, czy uda się pozyskać całą potrzebną partię sprzętu w pierwotnie planowanej konfiguracji. Jeżeli konieczne będzie oczekiwanie na kolejną dostawę, jej cena również może być wyższa.
Nie jest to odosobniona sytuacja. W ostatnim czasie spotykamy się z dziesiątkami podobnych przypadków, szczególnie przy większych zamówieniach biznesowych.
Dlatego coraz częściej rekomendujemy klientom, aby nie pozostawiali finalnej decyzji zakupowej na ostatnią chwilę.
Czy każdy komputer będzie droższy?
Nie.
Rynek PC jest zbyt złożony, aby przewidzieć cenę każdego konkretnego modelu. Starsze konfiguracje mogą być wyprzedawane, producenci nadal organizują promocje, ceny procesorów mogą spadać, a korzystny kurs walut może częściowo zneutralizować wzrost kosztów komponentów.
Nie ma więc powodu kupować sprzętu w panice tylko dlatego, że w przyszłości może zdrożeć.
Zmieniło się jednak jedno istotne założenie: odłożenie planowanego zakupu o kilka miesięcy nie musi już oznaczać korzystniejszej ceny.
IDC nie spodziewa się znaczącej poprawy sytuacji na rynku pamięci przed końcem 2027 roku. W przypadku DRAM presja związana z rozbudową infrastruktury AI i produkcją HBM może utrzymywać się jeszcze dłużej.
Na rynku NAND sytuacja może zacząć poprawiać się szybciej - TrendForce przewiduje wyraźniejsze poluzowanie podaży w drugiej połowie 2027 roku - ale nie oznacza to automatycznego powrotu cen gotowych komputerów do poziomów z 2025 roku.
Większe zakupy warto planować wcześniej
W obecnej sytuacji najważniejsze staje się odpowiednio wczesne planowanie.
Jeżeli firma zamierza w najbliższych miesiącach wymienić flotę notebooków, komputerów stacjonarnych lub stacji roboczych, warto wcześniej określić wymagania, sprawdzić dostępność interesujących konfiguracji i ustalić możliwe terminy kolejnych dostaw.

Przy większych zamówieniach kilka tygodni zwłoki może dziś oznaczać nie tylko wyższą cenę, ale także konieczność ponownego dobrania sprzętu.
Dlatego podczas przygotowywania większych zakupów pomagamy klientom nie tylko w wyborze konkretnego modelu. Doradcy klienta biznesowego kuzniewski.pl mogą również sprawdzić dostępność większej liczby urządzeń, zaproponować alternatywne konfiguracje i pomóc zaplanować zakup w taki sposób, aby ograniczyć ryzyko zmian cen lub problemów z dostawami.
Nie oznacza to, że każdą inwestycję należy realizować natychmiast.
Jeżeli jednak wymiana sprzętu jest już zaplanowana i pozostaje przede wszystkim kwestią terminu, obecna sytuacja na rynku daje coraz mniej argumentów za odkładaniem decyzji wyłącznie w nadziei na niższą cenę.
Nie ma potrzeby działać w panice. Warto natomiast działać z odpowiednim wyprzedzeniem.